wtorek, 28 lipca 2015

Gra matematyczna - Kto pierwszy?

Pozostając w kręgu matematyki, prezentuję Wam dziś grę zaczerpniętą z książki "Jak nauczyć dziecko sztuki konstruowania gier? E. Gruszczyk - Kolczyńskiej, K. Dobosz i E. Zielińskiej.

Gra jest niesamowicie prosta w przygotowaniu, a bardzo kształcąca. Autorki podają, że przeznaczona jest dla dzieci starszych (od I klasy szkoły podstawowej wzwyż), ale Nutka doskonale sobie poradziła, więc myślę, że i 4 - latki dają radę ;)

Przygotowujemy arkusz papieru, na którym rysujemy duża kratę (bieżnia i tory dla zawodników). Do tego 2 kostki do gry i pionki ( u nasz piankowe naklejki jaszczurki i tygrysa).

Tory należy ponumerować od 1 do 12, zaznaczyć start, metę i można przystępować do gry. Ustawiamy swoich zawodników (w książce jest napisane, że dajemy dziecku 12 żetonów, my wzięłyśmy po 3). 



Na jednym torze można ustawić nawet kilku zawodników. Rzucamy dwiema kostkami jednocześnie i liczymy, ile oczek wskazują obie. Ćwiczymy w ten sposób dodawanie. Przesuwamy swego zawodnika z toru oznaczonego tą liczbą <<do przodu>> o jedną płytkę. Jeżeli na danym torze nie znalazł się nasz zawodnik - tracimy szansę.  Po kilku rzutach plansza wygląda tak:
 Gra kończy się wtedy, gdy któryś z graczy przyprowadzi do mety wszystkich swoich zawodników. 


W pewnym momencie dziecko zaczyna zauważać, że niektóre liczby wypadają częściej a niektóre rzadziej. dlaczego z toru pierwszego nigdy nie rusza zawodnik? to ważne, matematyczne obserwacje.

sobota, 25 lipca 2015

Matematyczne jabłonie

W tę upalną sobotę zapraszam Was na soczyste jabłka kwitnące na matematycznych jabłoniach.

Przygotowałam korony drzew wraz z jabłkami (w różnej liczbie), którym niestety brakowało pni więc potrzebne były również spinacze drewniane, na których napisałam 1, 2, 3... 10. 


Zadaniem Nutki było policzenie ile jabłek jest na jabłoni i dopasowanie odpowiedniego pnia.


Nasze jabłonie możecie pobrać tutaj. Miłej zabawy :)

środa, 15 lipca 2015

Poszukiwacze zaginionego klucza

Na fb pokazywałam Wam ostatnio moje najświeższe zdobycze. Raczej słabo widoczne były dzisiejsze przedmioty do zabawy - klucze. Znalazłam je przypadkowo przeglądając przedmioty użytkownika, ale od razu mi się spodobały. Jest to komplet 10 kluczy w kolorze złotym (były też srebrne). Niby nic w nich nadzwyczajnego, ale pomyślałam, że mogą się przydać do wspólnej zabawy. 

Razem z Nutką czytałyśmy historię Szewczyka Dratewki, który miał za zadanie m.in. znaleźć w jeziorze klucz. W baśni pomagały mu w tym kaczki, ale teraz to my musiałyśmy to zrobić.
 Dlatego pierwsze zadanie polegało na odnalezieniu właściwego klucza. Opisałam słownie, jak wyglądał klucz, który musiał znaleźć Dratewka, a Nutka na podstawie opisu wskazywała ten właściwy.

Drugie zadanie to dopasowanie par. Ponieważ klucze stanowią pary, a każda para ma inną wielkość oraz kształt, Nutka szukała tych par.
Gdy już znalazła pary, musiała je posegregować od największego do najmniejszego i odwrotnie.

Następnie układała rytmy.
Kolejnym jej zadaniem było odnaleźć dziurki od kluczy. Nie mam tu zdjęcia, ale chyba wiadomo o co chodzi. Ponieważ każdy klucz pasuje do innego otworu, ma inny wzór, narysowałam te wzory na kartce, a Nutka dopasowywała klucz do dziurki.
Przy okazji dokonywałyśmy analizy i syntezy sylabowej na słowie "klucz - klucze", próbowałyśmy ustalać zmiękczenia typu "klucz - kluczyk", "klucze - kluczyki", ustalałyśmy, jaką głoskę słychać na początku słowa "klucze". Utrwalałyśmy także obraz litery "K - k".
Liczyłyśmy klucze, mówiłyśmy, który jest pierwszy, drugi itd, który jest najmniejszy, który największy. Ponieważ wszystkie klucze mają otwór do zawieszenia, to Nutka próbowała też nawlekać je na nitkę. I o ile te duże klucze nie sprawiały jej trudności, o tyle najmniejsze nie były takie łaskawe :)
Nasz pęczek kluczy kosztował 12 zł, ale możecie pozbierać własne stare klucze i bawić się z nimi w taki czy inny sposób.

czwartek, 9 lipca 2015

Żółw

Kolejną inspiracją z warsztatów, ale też widzianą na paru stronach internetowych, jest żółw. Wycięłyśmy z Nutką kształt żółwia, a jego skorupę zrobiłyśmy z dna butelki. Przykleiłyśmy ją na gorący klej. Potem już tylko oczy i ozdobne elementy. Żółw gotowy :)




niedziela, 5 lipca 2015

Ćwiczenia oddechowe - słoń i "dmuchajka"

Po szkoleniu z logorytmiki i warsztatach pt. Jak bawić się z dziećmi? organizowanymi przez Instytut Edukacji Logopedycznej zostałam zainspirowana do większej aktywności logopedycznej ze swoimi dziećmi. 

W wyniku tych przemyśleń stworzyłam z Nutką dwie zabawki, które służą do ćwiczeń oddechowych. Pierwsza z nich to słoń, którego pokazywałam na fb, ale przypomnę i tu.
Wycinamy z kartonu/pianki czy innego sztywniejszego materiału kształt słonia. Przyklejamy oczy, a na środku wycinamy dziurkę, w którą wkładamy trąbkę urodzinową. Zadaniem dziecka jest dmuchanie w nią a tym samym rozwijanie trąby słonia.

Drugą zabawką jest - jak to nazwała Nutka - dmuchajka. 

Butelkę odcięłam w taki sposób, by zostawić jej część z nakrętką. W nakrętce zrobiłam dziurkę i włożyłam w nią słomkę.  Do butelki zawędrowały pluszowe kuleczki. Dmuchając w słomkę kuleczki unoszą się. Ponieważ Nutka dmuchała tak mocno, że kulki wciąż nam uciekały, postanowiłyśmy zrobić zabawce kapelusz, później oczy i tak już poszło :)